Sen i muzyka.

Chodź,
Rozbudzę w Tobie słońce
Letniej nocy, takie śpiące...

Pocałuję Twoje skronie
Zaczaruję gładkie dłonie
Delikatnie kołdrę zsunę
I poruszę czułą strunę...

Zagram dla Ciebie muzykę
Wpierw cichą jak szmer
Nad leśnym strumykiem
Tylko pozwól zostać mi smykiem...

A Ty, bądź mi wiolonczelą
Gdzieś ukrytą pod pościelą
Gdzieś z atłasów wydobytą
Nastrojoną tą muzyką...

Ja Cię porwę nut kaskadą
Ku rozkoszy wodospadom
Ku miłosnym serenadom..

A gdy w końcu opadniemy
Gdy dogoni nas brzask niemy
My już tam będziemy..
W tej zwiewnej, błogiej krainie
której Sen Nocy Letniej
Niech będzie na imię...

..

Jestem homofobem. Tego bałam się najbardziej.

Most dwojga serc.

Nie umiesz być niczyja.
Wiem,
Tęsknota cię zabija,
Wiem,
A jednak nie rozumiem.
Chcę
Rozpalić tu ognisko.
Chcę
Być z tobą bardzo blisko,
Chcę,
A jednak wciąż nie umiem.

Wybuduję most
Nad najszerszą z rwących rzek,
Abyś mogła przejść
Na mój brzeg.

Wybuduję most
Z rozświetlonych słońcem chmur;
Złączę morza szum
Z ciszą gór.

Ty wiesz,
Pozostać nie chcę niczyj.
Wiesz,
Moja tęsknota krzyczy.
Wiesz,
A jednak mi uciekasz.

Ty chcesz
Niepokój swój pokonać.
Chcesz
Naprawdę się przekonać.
Chcesz,
Za długo jednak czekasz.

Wybuduję most
Nad najszerszą z rwących rzek
...

Wybudujmy most -
Niech już nie dzieli nas.
Złączmy z nowym dniem
Przeszły czas.

Wybudujmy most,
Co połączy światy dwa.
Jednym jesteś ty,
Drugim ja.

Wybudujmy most,
Zapatrzeni w tęczę tęcz!
Wybudujmy most
Dwojga Serc.

Wybudujmy most,
Co połączy z nocą dzień,
Z lodem ognia żar,
Z blaskiem cień.
  
Zawsze mnie męczyło "gwiazdorstwo" pana Rubika. Ale ta piosenka idealnie pasuje do naszej/mojej sytuacji.

Weekend!

Mam swój upragniony weekend. Ostatnio złapałam się na tym,  że moje zycie kręci się od piątku do piątku. We wszystko wkradła sie rutyna. Funkcjonuję według utartych schematów.

Dziś zostałam bardzo niesprawiedliwie oskarżona. Poczułam sie urażona, pomimo tego, że sama sobie na to zasłużyłam. Tradycyjnie juz są dwie strony medalu.
Jestem już tym wszystkim zmęczona. 

So la la

Marzę tylko o weekendzie. Natłok zajęć mnie wykańcza -  psychicznie i fizycznie. Nie umiem być w dwóch miejscach jednocześnie. Wychodzi w tym miejscu mój chory perfekcjonizm, ale to już inna historia. Dużo rzeczy zaniedbuję, później sama siebie usprawiedliwiam. W przerwach staram się nadrobić kolejne nawarstwiające się zaległości. Brak czasu na rozrywki, na spotkania z przyjaciółmi.  
Miałam nie narzekać, ale to co napisałam powyżej to uznam za chwilową słabość. A co mi tam!
Jakoś dziwnie mnie ciągnie to tego bloga.  Już go chyba polubiłam, przyzwyczaiłam się że mogę tu zawsze wejść. Wygadać się. Albo tylko pomilczeć.

Samotni jak gwiazdy

Czasem tak po ludzku
współczujesz nam - Boże
bo nawet Ty nie zawsze
pomóc nam już możesz

Nie żebyś boskość
czy moc swoją tracił
lecz zbyt jasno widzisz
że my wciąż mali tacy

Chowasz więc nasze sprawy
do bocznej kieszeni
i czasem zapominasz
że my tu na Ziemi


Upojna noc z książkami..

Czerwień warg mych z twymi złączyć.

Chcę ubrana w swe słabości
Czerwień warg mych z twymi złączyć
Czuć tak bliskość by
Spijać z ust twych słowa
I głód nasycić przed rozstaniem
W jeden wieczór - ten ostatni

Śpiewam sobie pod nosem :)