Drodzy Panie Drogie Panowie.



















Czym dziś jest wolność? Co niektórzy mądrzejsi odpowiadają, że wolność to odpowiedzialność. Czy dziś biorę odpowiedzialność za swoje życie? Czy wolę "wytrzeć sobie gębę" wymówką. Kiedyś rozmawiałam z moją babcią, która mówiła, że dziś to wolimy się okłamywać, kiedy mówiąc kolokwialnie, gówno (sic!) nazywamy złotem. Kiedyś, gdy ktoś zachowywał się nie uprzejmie, nazwany był po prostu chamem. A dziś? A dziś szuka się wymówki, usprawiedliwiając kogoś, bo miał one trudne dzieciństwo, bo miał za ciężkie zabawki, bo miał alergie na owoce itd. A jak mąż bije i katuje dzieci i żonę, posiniaczona kobieta w sądzie zeznaje, że tak naprawdę to ona rozumie swojego męża, bo jego ojciec też był alkoholikiem i miał "ciężką rękę" to mąż musi gdzieś to odreagować. Do ciężkiej cholery, taką postawą sami dajemy przyzwolenie ludziom na takie a nie inne zachowanie. Będąc dorosłymi, sami przyporządkowujemy się do pewnych grup: DDRR, DDA. Zamiast wziąć życie w swoje ręce, wolimy się usprawiedliwić i tkwić dalej ze swoimi wadami i problemami.
Jeszcze bardziej rezolutni mówią, że to wszystko wina kodu DNA, tak już mi w genach zapisano, że będę alkoholikiem to nie będę z tym walczył. I znów obłuda i zakłamanie, na miarę naszych czasów.

___________________________________

Wszystko mnie irytuje i drażni. Chcę wiosny bo zwariuje. A życie moje to sen wariata, więc nie nadążam za samą sobą. Biegnę dalej naprawiać świat. A słówko o zdjęciu: Japonka we własnej osobie, sama siebie nawet przerobiła.

5 komentarzy:

Cma pisze...

Dziękuję Kochana:*

ja tu powróce..ale za chwilkę, bo zapędzona jestem jakaś:)

Emma pisze...

naprawiaj Aniu ile możesz! mnie się też to nadal zdarza, choć efekty są mizerne raczej...

masz calkowitą rację z tymi wymówkami!

pozdrawiam ciepło :-)

Grzegorz Raźny pisze...

Oczywiście DNA jako wymówka jest nie do przyjęcia. To nie tylko daje usprawiedliwienie osobie, ale również rodzicom, którzy wychowali tę osobę.

Jednak z tymi wymówkami to jest trochę trudniejsza sprawa. Zgadzam się w zupełności, że wolność wiąże się z odpowiedzialnością i każdy musi brać odpowiedzialność za własne czyny. Ale co, kiedy ktoś nigdy nie został tej odpowiedzialności nauczony. Taka osoba nie jest przystosowana do życia w wolności, ale odpowiedzialność spada również na tych co zaniechali wychowania.

A co do naprawy świata, to byle tak dalej, bo myślę, że jest to nasz obowiązek. Tj. obowiązek tych, którzy zdają sobie sprawę z tego, że to obowiązek.

Pozdrawiam i będę częściej wpadał, bo bardzo ciekawy blog,

zenza pisze...

dobry wieczór Aniu :)

nie drażni mnie takie zachowanie ludzi. to mnie nie dotyczy dlatego skupiam się na tym co jest naprawdę ważne, na pasji do życia.
ludzie są tak skonstruowani, że zawsze będzie im się coś nie podobało w bliźnim i nigdy nie uznają twojej "racji". dlatego uzbrojony we współczucie względem innych i siebie, mantruje słowo kocham. najtrudniej jest kochać tych, którzy nas wkurzają, ale to najlepsza szkoła rozwoju.

ps. zdjęcie genialne, jak zwykle u Ciebie

pozdrawiam serdecznie :)

granda pisze...

Walka z wiatrakami. Ale ciężko byłoby jej nie podejmować, widząc te denerwujące kolosy.. bo DNA to dość kiepska przecież wymówka.