Ładne zęby psa.















Maria Montessori pracująca z dziećmi ulicy opowiadała kiedyś pewną przypowieść, o tym jak Bóg patrzy na ludzi.
Na ulicy leżał zdechły pies. Przechodzą ludzie. Jedni zatykają nos, bo nie chcą czuć zapachu rozkładającego się mięsa, inni odwracają głowę z obrzydzeniem na widok robactwa zjadającego psa. Obok psa przechodzi Jezus. Przygląda mu się uważnie i ku zdziwieniu gapiów mówi: "Jakie ten pies ma ładne zęby!"

Bóg chce dostrzec w nas dobro, mimo wad, mimo naszych błędów. On usiłuje patrzeć na nas przez pryzmat miłości. Ważne jest odkrycie prawdy: że w Jego oczach, nie jesteśmy przegrani. Wtedy budzi się nadzieja i pragnienie zmiany. Zaczynamy wierzyć, że nie musimy być tacy, jacy jesteśmy.


Słyszysz czasami zagłuszony głos twego Serca?
To oznacza, że ktoś daje Ci ostatnią szansę na Szczęśliwe Życie.
Kolejnej szansy już nie będzie. Korzystaj z tej.
Głos twego Mądrego Serca wskazuje Ci drogę do Szczęścia.
Słuchaj go, bo właśnie teraz trwa Twoja ostatnia szansa.
Korzystaj z niej. Podążaj za głosem Serca.

_____________________________________________

Zdjęcie całkowicie z innej beczki, koleżanka upierała się, aby zdjęcia nie wstawiać ale jej błagania nie zostały wysłuchane. Jest zdjęcie.

5 komentarzy:

Emma pisze...

Aniu!
przede wszystkim chciałam się wytłumaczyć z tego, że nie zamieściłam u siebie nagrody, ale dostałam ją już wcześniej... co wcale nie oznacza, że ta od Ciebie jest mniej cenna! wręcz przeciwnie :-)

z tym słuchaniem głosu serca to prawda, choć dla każdego z nas to oznacza coś innego...dla mnie głównie życie w zgodzie z sobą

pozdrawiam ciepło!

granda pisze...

Innym rozwiązaniem jest próba nie-zdychania. Próba sama w sobie jest już przecież dobra.
A zdjęcie słusznie wstawione :) fajnie się kwiatki ze spódniczką komponują.. takie trochę retro zdjęciowe wyszło. Sympatyczne retro zresztą :)

zenza pisze...

Nie zgadzam się, że dostajemy tylko jedną szansę. Bóg jest miłością, a miłość...
Najlepiej uczą jej nas psy. Kochają bezgranicznie, bezkrytycznie. Wiecznie wpatrzone w oczy, zakochane, czekające na przyjazny gest.
Bóg mógłby się od nich uczyć miłości.

pozdrawiam z łezką w oku, przypomniałem sobie właśnie moją psice.

dzieciak pisze...

szkoda tylko, że my niejestesmy tacy jak Chrystus...szkoda, ze nie kazdy człowiek potrafi widziec to, co dobre w drugim człowieku...MI tez to nie zawsze wychodzi...:(

Sosunia :-) pisze...

Piękna notka... Dziękuję :*
Alleluja! :D