
W mrocznych salach wernisażu
nikt nie zgadnie, co się dzieje.
Biała Dama, ta z obrazu
wzrok przyciąga zmysłów dzieje.
Nocą błąka się w komnatach
duch miłości niespełnionej.
Mglista postać, cała w kwiatach
empirycznej narzeczonej.
Widmo grzechu w podczerwieni
nagim ciałem rozporządza.
Rozpalona aż się mieni
fanatyczna uczuć żądza.
Cała drżąca z namiętności
jak pantera się wygina.
Osobliwy duch czystości
pragnie zjawy - cud Merlina.
Piękny rycerz, w aparycji
do drgających nóg upada.
Zapach fiołków w kompozycji
posmak piżma - galopada.
Heban łoża, duch w komnacie
włos zwichrzony i posłanie.
Krater łona w amarancie
skonsumuje rajskie danie.
Rapier zrywa cnoty pęta
ostrą klingę łono wchłania.
Orgia zmysłów niepojęta
z dzikiej kotki - słodka łania.
W przypływie weny, powstało coś czego nie umiem określić.
Wiem, kto się do tego przyczynił, wiem, kto mnie zainspirował. Ale rymy podpowiadał ktoś inny.