
O samotności mówi, już Stary Testament. Gdy w Księdze Rodzaju czytamy: "niedobrze być człowiekowi samemu".
Samotność człowieka, nieporównywalna z samotnością zwierząt. Możemy wybiegać w przyszłość - w swoją starość, rozstrzygać. Wśród morza ewentualności: tego co potrzebne, i niekoniecznie przydatne, tego co dobre i złe, tego co szkodliwe i mniej szkodliwe, tego co piękne i tego co bolesne, tego co uczciwe i zakłamane, tego co opłacalne i mniej opłacalne. Trzeba rozstrzygać, nie dając się zwieść zgubnym propozycjom. Nie zgubić się, ani na chwilę, ani na moment. A przede wszystkim, wrócić, gdy się w tym wszystkim pogubi. Przyznać się do błędu, że się kogoś skrzywdziło.
W tym wszystkim potrzebny jest człowiek, ktoś kto pomoże, ostrzeże, upomni. Kogoś kto nie odejdzie, nie zostawi, gdy zdarzy się czas niepowodzeń, gdy wszyscy się odsuną, zapomną. Pocieszy, albo po prostu pomilczy razem z człowiekiem. Da nadzieję, radość. Potrzeba człowieka, który pomorze się starzeć. Przy którym zawsze będzie się czuć dobrze, bezpiecznie, który zaakceptuje słabości. A na jego twarzy nigdy nie zobaczy się pogardy, wstrętu. Człowiek jako istota społeczna, stworzona do miłości.
_______________________________________________________
Zastanawiam się w jakie słowa ubrać myśli. Co było ważne? A co nic nie warte? Pytania dla mnie bardzo ważne jako autorki owych zwerbalizowanych myśli. Stawiam sobie granice. Sama je ustalam i są sumą mojej wiedzy, doświadczeń i przemyśleń. Nie każdy musi się na nie zgadzać, a nawet nie byłoby wskazane, aby każdy się zgadzał. Jednak nikt nie może mi ich odebrać. Tak samo jak moich poglądów. Bo wiadomo od dawna, że jak się nie ma co się lubi.. i tak dalej.
Zdjęcie, dzięki pomocy mojej ukochanej J. która zawsze ma genialne pomysły. I jak nikt w świecie, zna się na programach do retuszu zdjęć.

